immortal | e-blogi.pl
_blog immortal
Pytanie do ateisty 2010-07-05


 Co powiesz bliskim kiedy bedziesz w obliczu smierci a onie bede stali przy Tobie? Co powiesz dzieciom, zonie, rodzicom? Chyba nic.. Bo skoro uwazasz ze po smierci nic nie ma to słowa "pamietajcie o mnie" nie maja chyba sensu, lub "bedzie mi was brakowało" tez nie ma sensu..

Jezeli masz wielu bliskich to nie wierze ze o tym nie pomyslisz, ale jako ateista to tez bez sensu, przeciez ciebie nie bedzie wiec jak to mozliwe ze bedziesz tesknil za kims.Po co ateista ma sie starac o cokolwiek skoro i tak z tego nic nie ma, no nie ma nic zupełnie bo po smierci nawet nie bedzie mogł o tym pomyslec i udowodnic tego.
 Nawet nie bedzie tez pamietał ze cokolwiek robiłes czy sie starałes, no bo jak. I ktos tu mowil o inteligencji i sensie postepowania. Tylko prosze mi nie mówic jako ateista, ze robie cos dla nastepnych pokolen, ze postapuje tak jak nalezy, bo przeciez oni(te przyszłe pokolenia) tez nie beda pamietali o tym i nie beda mieli za złe jezeli zrobisz inaczej bo skad, jak rozprysna sie w nicosci?

 Skoro uzywamy inteligencji to wg racjonalnego myslenia, kazde działanie ateisty jest bez sensu, nie ma znaczenia i nigdy nie miało, i po co nawet mi ktos bedzie odpisywał na to skoro wszystko zmierza do nicosci, ja nie bede o tym pamietał, TY tez nie, bo jak? Wiec koło sie zamyka, ale jakie koło skoro takie cos nie istnieje.

Co by tu jescze.. Dlaczego nie zaczniesz łamac prawa? Boisz sie czegos? Kary, bólu? Czegokolwiek? To bez sensu bo po smierci nie bedziesz wiedział ze byłes karany, takie cos nie istnieje, a wszelka kara, zadawanie bólu.. A co to takiego? A co to za mysl? Spokojnie, bliskim w koncu tez sie urwie film i wszelkie czyny pojda w nicosc.
 Jak to mówia ateisci, badzmy realistami, no to skoro tak to pomyslmy o przyszłosci. No to idąc dalej.. Kurde.. w przyszłosci nie bede istniał wiec po co myslec o niej? Znowu dla kogos? NIee.. on tez nie bedzie istniał w dalszej przyszłosci wiec po co?
Po co w ogóle zyjesz? Jak siadziesz pod drzewem i umrzesz z głodu to przeciez nic sie nie stanie, nie badziesz nawet o tym wiedział bo jak? Z chwila smierci znikasz, twoja swiadomosc pryska. Komus problemu tym narobisz?? No przestan.. No jak skoro onie nie wiedza o tym, ich nie ma przeciez.
Kolejne powiedzenie, a nawet wektory prowadzace zycie dla innych. KASA WŁADZA I SEKS..
:).. Na co komu to wszystko.. Skoro nic nie ma po smierci.. O SEKSIE zapomnij skoro prawiczkiem zawsze bedziesz.. NIE?? A moze po smierci mi to poswiadczysz lub ktos inny z Twojego otoczenia? No przeceiz to niemozliwe skoro swiadkowie znikna, pytanie i odpowiedz zniknie i film sie urwał.

JA wniose moze pomysł jako matematyk prof. amator.. najlepiej do MENESY od razu.. Zbiory liczbowe nie powinny
okreslac sie w przedziałach od minus nieskonczonosci do plus nieskonczonosci, tylko od minus nicosci do plus nicosci. To by chyba "bardziej" logiczne było bo wg ateistów poczatek jakis jest(wielki wybuch) no i koniec, skoro niektórzy stwierdzili ze wszechswiat jest skonczony. Ach ta logika.. To logicznie jest bez sensu, skoro nicosc nas ogarnia. To tak jak w niekonczacej sie opowiesci, ktorą co swieta mozna ujrzec w TV-NICOSC POCHŁNIA NASZ SWIAT!!! NO ALE POTEM MAMY ODZYSK Z NICOSCI.

W zasadzie nie ma co tego czytac, bo i tak kazdy zniknie i nie bedzie sladu po tym i owym, no i w zasadzie wg. ateistow nie powinno byc ich samych jak i wierzacych.. A jeszcze lepsze to nigdy jednych i drugich nie było.. No bo ja sie tak upieram, a jak zapytam o dowód?? Na to jeden z drugim: bo kiedys taki istniał, i on mówił a nawet pisał o tym ze Boga nie ma. Ale zaraz zaraz.. A kto mi to udowodni ze ktos taki, kto to pisał naprawde istniał? Przeceiz na podstawie pogłosek, to nie uwierze!!( brzmi znajomo co>:)). W sumie mamy jeszcze mase ksiazek pisanych przez ateistów, ale co z tego jak to tylko głupia ksiazka ( tez brzmi znajomo, prawda?:)).

A ZYCIE BIERZE SIE Z RECYKLINGU, BO L-live L=Nicosc*m2 gdzie m stanowi srednice wszechswiata.

O kurde...teraz dopiero cos zrozumiałem dawne powiedzenie.. Na koniec gdy to pisałem, serio, to nie było w planach.
a mianowicie WIEM ZE NIC NIE WIEM.
No ale jakby sie temu przyjzec.... MAcie dosc?? Dokoncze tylko...Przeciez takiego powiedzenia nie ma.

Skoczyłbym na bungee bez samoego bungee ale i tak nie bede tego pamietał, ani wiedział o tym ze myslałem o czyms takim. Wy tez nie.

PS. I w myslach pojawia sie scena z filmu Terminator 2, gdzie to dzielny robot topi sie w piecu hutniczym, wypełnionym stopiona stala.


Muzyka uczuć 2009-02-07

   Człowieka nie zawsze mozna nastroic jak gitare do odpowiedniego utworu.
Moze i tak, ale dobry gitarzysta zagra cos pieknego nawet na nienastrojonej Gitarze, kazda struna to inne uczucie, kazde uczucie bedzie miało inny dzwiek w zaleznosci od tego kto go dotyka i w którym miejscu to robi.
   Po długich próbach, ten własnie gitarzysta dojdzie do tego jak pociagac za struny na tej nienastrojonej Gitarze.
Gdy juz znajdzie na to sopsób, to razem stworza piekna melodie.. Tylko razem, tylko Oni poniewaz poswiecili sobie duzo czasu jak nikt inny. W kazdej sutuacji i w kazdym miejscu beda potrafili stworzyc cos pieknego.  
Lecz jest jedna obawa.
   W chwilach w których nie sa razem, ktos inny moze chciec zagrac na tej Gitarze.. Wezmie ja w rece i spróbuje dotykac strun. Gdy to zrobi, rozstroi ja jeszcze bardziej, grajac swoja melodie.
Z czasem jednak tez pozna ja dobrze i nauczy sie odpowiednio pociagac za struny.. Gdy poprzedni gitarzysta powróci i wezmie Gitare, pozna ze ktos inny miał ja w rekach. Dzwiek bedzie juz inny.
Gitara nie ma mocy decydowac kto bedzie miał ja w rekach, ale nikt nie zagra na niej tak samo. Jedyne co jej zostaje to wybrac jedna melodie, wybrac tego jednego gitarzyste z którym beda grali najpiekniej.
   Wybór musi byc obustronny.Gdy gitarzysta poczuje ze jego sposób gry jest najpiekniejszy, poczuje ze przy nim Gitara wydaje najlepszy dziwek, zatrzyma ja na zawsze. Bedzie wiedział bowiem, ze tylko on potrafi to zrobic i tylko z nia.

                              ...


Dialog 2008-11-16

A więc ( nie zaczyna sie zdania od " a więc")
No ale pieprzyc te reguły, które ktos wprowadził sobie wg. swojego "widzimisie" .. Skoro ktos tak powiedział, to nie znaczy ze trzeba tak robic:)

-Zycie sie zmienia:)...- powiedział to z zadowoleniem i lekkim zamysleniem na twarzy.    

-Co masz dokładnie na mysli?                                                                    -Hmm.. Nawet nie potrafie Ci tego dobrze wytłumaczc..Czuje cos w srodku, cos co ma na mnie ogromny wpływ, cos na co czekam i cos czego sie boje..                                      

-Jak to sie boisz? Lęk przed zmianami? Przeciez to nierozłaczny element zycia..Czas biegnie, rzeka płynie.. To jest nasza codziennosc, więc co tu strasznego?                           

-Rzeka płynie? To chyba cos wspólnego z tym Epikurem, Czy jak mu tam?                        -Tak..Epikur, Epikureizm...wszystko płynie..Panta rei czy jak tam wolisz...pierdolic to 
-Filozofia- westchnął z lekkim sztycznym usmiechem. Po chwili dodał.                     

-W sumie..Masz racje..Nie powinienem sie bac, moze zle to nazwałem. Strach to duze słowo, mam na mysli raczej obawę, zmartwienie..            

-Dlaczego sie martwisz? - Pytał dalej z niezrozumieniem.                                

-Martwie sie, pownieaz inaczej nie potrafie.Mimo szczescia jakie mnie otacza, mimio tego wszystkiego co mam, wciaz nie daje mi to spokoju.. Czuje ze cos sie dzieje zle..gdzies tam, daleko.. Swiat wydaje sie zmieniec na lepsze i moze rzeczywiscie tak sie dzieje, ale o czyms wydaje sie zapominac.                                                                       -Jak to zapominac?                                                                                -Chodzi o to, ze wraz ze wzrostem naszego szczescia zapominamy o cierpieniu innych. A ja... ja cały czas boje sie bym sam o tym nie zapomniał.                                      

-A dokładniej?                                  

-....gdzies w głebi mysle o tym jak ustawic sobie zycie, spokojne i szczesliwe.Rodzina, praca i dom....a gdzies równie gleboko mystle o bólu i cierpieniu które woła o pomoc.      

-Czyim bólu i cierpieniu?                                                                         -Innych ludzi...Tych co sami nie moga dac sobie rady z nękających ich  złem..                  

  -O jakim "zle" mówisz?  
C. D. nastapi


Walka.. 2008-11-15

Na poczatek zaczne od powiedzenia..

Oj życie, życie..gdybys dupe miało, to bym Ciebie kopał jak Ty mnie kopało...

No ale wracajac do rzeczywistosci, skorumpowanej rzeczywistosci, bo taka faktycznie jest. Przez co?

1. Kasa

2. Władza

3. Kariera

4. Sex.. dla 1,2 i 3

5.
Zdrada..jak szarada.. jesli chodzi o partnerstwo to dla 4, jesli chodzi
o interesy to dla 1,2 i 3. Albo opcja suma sumarum.. Zdrada dla sexu
który jest interesowny..

Tak ogólnie to cała masa przyjemnosci, jedna wielka impreza z zycia.. A kto tego nie lubi.

No i co tu widac? Kazdy zauwazy ze
Sex(nie milic z miłościa) ma wiele wspolnego ze Zdrada.. Cos to łaczy (
napewno nie francuskie filmy i zgaga)..

Zeby nie było ze jestem jakims pesymista.. Mówie tu o skrajnych* przypadkach:)

* (Bajka o swistaku) A swistak siedzi...

Dalej
przyczepiam sie to trele morelum etycznego.. Dla zainteresowanych
lektura W. Łysiak "Statek" ..az załuje ze wczesniej nie wpadło mi to w
rece( moze dlateog z enie przepadma za czytaniem)

Co wiecje..Ta
pojebana, aczkolwiek fascynujaca ksiązka zawiera kilka morałow na zycie
a takze kilka rzeczy które moge zryc psyche zwykłemu zjadaczowi chleba,
podatnemu na sugestie..

Kazdy znajdzie cos dla siebie.. kazdy moze sie zmierzyc ze swoim pogladam..Polecam lekturke..

W skrócie.. jest to ksiazka o ludzkich słabosciach(łagodnie mówiąc

Do konkretów i sedna całej noty.

O CO WALCZYSZ??

PS. Wiem...za duzo narzekam:)


Tak cos sobie napisałem..... 2007-04-19

Nie ma czasu by osiagnac wszystko..
Nie ma szczescia które teraz wiecznie trwa..
Kiedys wiele rzeczy , wiele zdarzen zadecydowało lub jeszcze zadecyduje o zyciu...
Na poczaku małe postanowienie z czasem staja sie wielkimi..
Małe próby dorastaja..
Czekasz wciaz na ta okazje ..
Na ta szanse na zmiane, na otwarcie..
By to było zyciem dla mnie
By wiadomo było jaka droga zapisana Tobie jest..
Liczne błedy...omylenia....jeszcze nie zapomnę jej..
Czego znaki mnie myliły, czego czas i porę wyznaczało cos..
Jakby z góry, jakby sen...to cos ciagle zmienia mnie..
A tu zycie..wbrew pozorom..dzis zadanie, jutro tez..
Dzis historia, burza łez...tylko w głowie..
Ide dalej..patrze by odwrócic lub przyciagnac cos...
Chwila zycia....zrób to teraz....lecz i to nie budzi mnie..
Lęk wciaz czuje..boje błedu sie..
Chciałbym wszystko zrobic lecz nie moge i niekiedy nie chce.
Chciałbym tyle ze marzenia zabieraja cenny czas..
Co mam zrobic..co dzis wybrac?
Zycie konczy sie, choc dopiero wkraczam w nie..
Setki zmian a nawet wiecej..
Setki zdarzen i decyzji, bym z usmiechem starzał sie..
Dzis spogladam wciaz na okno, niebo błekitu w którym kocham sie..
Piekna przestrzen jest symbolem..przestrzen spokoju i wolnosci..
Tam wciaz jestem..tam wciaz nadzieje zostawiam swe...


Chwała Panu na wysokosci 2007-03-27

Dla snów jestem, dla marzen upragnionych...
Dla zycia w naturze, dla lasów zielonych..

Niech mnie nie smuci szarosc i lęk nocy..
Nich nie widze tylko bólu co budzi o północy...

Przeciez i tak jutro bedzie nowy dzien, rosa na trwie w słoncu skąpana..
Przeciec niektórzy tyle usmiechów rozdaja a serca ich szczescie rozpala...

Tylko dla tego obrazu pieknego trzymam sie dalej...trzymam choc mnie ponizano..
Mówie Ci, spójrz przed siebie, spójrz dookoła znajdz szczescie co sie przed cieniem chowa

Popatrz na twarze niewinne, twarze dziecace, bo one jak anieli wznoszą do ciebie rece..
Wierz i ufaj poniewaz ty dla nich mozesz wiele...

Spraw by twoja osoba była dla kogos celem..
Dawaj przykłady, dziel swoje zycie...trzymaj wiatr w ramionach i słonce o swicie..

Szanuj i walcz o swiat bo on jest twym bytem...
Podnies innych i siebie jesli chcesz kochac z zachwytem...

Nie zapominaj...ze mozna ci wszystko
Nie zapominaj ze odbicie Boga ukryte jest w Tobie...

Bądz dumny ze jestes stworzony...
Zaś nie mysl nigdy ze byłeś porzucony....

Pragnij, mów prawdy zywe otwarcie, goryczy sie nie obawiaj bo inni Wielcy stoja na warcie..
Pamietaj o nich, o tych co zycie oddali, o tych co samotnie naprzeciw milionom stawali...

Dla nich twa postawa dumą ich piersi napawa..więc nigdy bez walki sie nie poddawaj
Przejdz przez tajemniczą droge, niczym poszukiwacz skarbów szczescia na niej szukaj...

Stój w deszczu i czekaj na tecze, bo piekno choć na koncu sie zdarza bywa warte
oddania..
Nie udawaj ze miłości nie pragniesz, nie udawaj ze szczescia i pokoju nie szukasz

Poniewarz miłość niczym ocean, a nawet bardziej szeroka swymi granicami nie ukoi
Twego oka

Spodziewaj sie od niej wszystkiego, bo to co bez granic, niezbadane zdarzenia niesie...
Bądz człowiekiem, nie obawiaj sie bo On jest z toba, chódz z uniesiona dusza a nie głowa.
Dla wiecznosci ...


A na ziemi pokój ludziom dobrej woli

Amen


Dla 60sekund 2007-03-09

Gdy rano oczy otwieram, swiatło czuje bardziej niz widze
Podnosze sie by nabrac zycia i czucie przywrócic..
Lecz mgła we wzroku i parazliz na umysle blokuje mi ciało
I w piersi oddech dusze choc zycia nie trace..
Prosze...błagam..tak pragne...Chce sie wydostac,chce byc wolny!
Prosze ze łzami w oczach..to boli..dlaczego tak cierpie??
Czy przyszło mi byc obiektem pokory czy zmysłem nad zmysłąmi co prawde widzi..
Wciaż prosze o jednen dzien...jeden dzien zycia na jawie bez snu błędnego..
Niech dusza uleci, niech grom w nia cisnie by stopic kajdany...
Pozwól mi biedz po chmrach, nad morza i lasy swój wzrok oddawac...
Pozwól góry okrązyc..pozwól mi je z ciałem scalac.....
A gdy to zrobie...
Stane na szczycie najwyzszym i w ciszy spokojnej przyklekne...
Swe rece złoze do ziemi i mocno docisne..
By poczuc jednośc
By poczuc serca jej bicie..
Chce czuc tym dotykiem rodzace sie zycie..
Che czuc smierc kojaca..
Chce wschód z zachodem poczuc
A noca....nich swiatło gwiazd z oddali niczym bramy niebios serce zapali
Nich słone łzy poczuje....niech sie tak stanie ..niech pokutuje..
Za to wszystko, za ten dotyk na górach...za lady co kryja się w chmurach..
Nich mi bedzie pisane, nich zycie za prawo oddane smierc wieczna zwycięzy..
Wtedy z kolan powstane..wzniose usta do Boga by mu dziekowac..
Za trzeźwośc co obłedy wyparła..
Za wybudzenie ze snu doczesnego, co w nim bładziłem i kamieniem byłem..
Za to dziekuje choc wybacz ze wyrazic zawsze tego nie umię..
Wciaz tylko myslę
Gdzie bym teraz był gdybym wciaz swiata nie rozumiał dookoła?
Gdzie bym sie znalazł gdybm pogrązany we snie zasną z grzechami na wieki?
Ku przestrodze zapamietam ze sen na jawie zyciem sie objawia..
A psychika zdrowa, chora przez czyny sie staje..
Dokonało sie moje pragnienie, teraz rece rozkładam jak ptak skrzydła na wietrze..
Wznosze sie..wznosze w powietrze...
Wedruje tak jeszcze w górze bo uczucia lepiej dostrzegam ..
A po minucie...
Nagle sie budze...
Oczy przecieram i mysle..

Sniłem o snie, a snem było zycie..


Upadek 2007-03-03

Wciaz upadam
Upadam choc tego nie czuje..
Ból wewnetrzny, lecz nie fizyczny..
Upadam i sie podniesc nie moge
Lecz w rzeczywistosci..
Nigdy nie upadłęm, wciaz stoje..
Nie czuje tego
Nie mysle o tym..
Wciaz zagubiony sam oczukuje siebie..
Nie potrafie przyjac tego, ze zywy choc martwy
Ze stoje choc leze..
Zatracone wartosci mysli tłumia
Nie dopuszczając realnosci..
Staje sie chodzacym kamuflarzem
Niczym kameleon potrafie ukryc sie wszedzie..
Lecz dlaczego sie chowam..
Boje sie..
Szukam usprawiedliwien i swa ludzkosc trace..
Etyka wypaczona jest juz zaginiona..
Gdzie te uczucia,gdzie ta prostota w zyciu..
Nie jestem człowiekiem bo człowieka nie dostrzegam..
Nie jestem myslacy bo instynkt juz góruje
Choc zapatrzony w siebie narcyzem sie nie staje...
Lecz wiele gorszym bo ducha i ciała swego nie odrózniam..
Ducha i Ciała swego nie szanuje...
Choc patrzac sam na siebie nieustatnie sie okłamuje..
Widze ze jest inaczej...
A wzrok mnie kłamie...
Okrutna próba wydaje mi sie byc spełniana..
A serce cicho mówi: Duszo moja płacz do Pana..
Ile emocji wtedy czuje..
Chciałbym skarcic siebie i innych
Chciałbym zamknac sie w sobie..
Przepełniony zalem
Przepełniony szczesciem..
Wszyskto sie sciera ze soba
Bo zycie jest uczuciem....
Którego sie boję
Pocieszenie w swietych słowach...
Pokrzepieniem zmiennym jest dla mnie..


wiersz 2006-10-28

Czy pozostając zwykłym człowiekiem dobrze zrobię?
Czy pozostanie w cieniu to własciwa droga?
Choć kazdy góry przenosic moze, to jaka jest w tym trwoga?
Siedziec i patrzeć na swiat dookoła, mysląc, mówiąć i pracując dla siebie,
czy oddać swe zycie za sprawy w niebie?
Czy stanac na przeciw milionom dusz, czy podjac walkę o swiat stracony,
by nie być jak kamien rzucony, co lezy, niszczeje i droge ksztąłtuje, lecz nigdy jej nie prostuje....?
Dlaczego kazda istota to lina bez konca, co trudno się wiąze i ludzi strąca?
Dlaczego przechodząc i patrząc na zycie, wstydze sie siebie,
wstydże sie skrycie, by udac wiernego, udac dobrego..

Do czego wciaz zmierzam???

Gdzie zatrzyma sie serca bicie.....?
Co zrobić gdy myslę w nocy o swicie, co komus powiedziec, gdy stawką jest zycie??
A moze usmiech na twarzy, odrętwiały i płytki wyjasni innym zywe zabytki....
Stoje na baczność, jak w zwartym szeregu, odwrócam sie martwo by nie upasc w "biegu" .
Dlaczego biegne?? Dlaczego oddech na placech wciaż czuję,
co jak ciezar nogi ugina a wyraz twarzy bolesnie napina....
Dlaczego pragnę, a zaspokoić tego uczucia nie moge?
Dlaczego tu jestem, choc gdzie indziej moge?


Chcę i nie chcę, ale sam nie wiem czego: 2006-05-05

Hmm..jak tu zacząć, dawno nie pisałem, bardzo dawno, no i pewnie szybko znów nie napisze...nie wiem dlaczego, jakoś nie wiem o czym pisać, o problemach?Osukcesach? jedno i drugie szybko przychodzi i szybko odchodzi..róznie to bywa. Problemy, ma je każdy, no ale mało kto sie przejmuje problemami innych ludzi, ostatecznie trzeba radzić sobie samemu i na siebie liczyć...No i liczymy na pomoc z góry:)(jedyna pewna i naprawde pomocna)


Po co ja wogle to piszę...chyba pierwsze powinienem naprawiac siebie..bo co jest warte mówienie o nakazach, kiedy samemu ich sie nie przestrzega?.No dobra..teraz jescze zostało coś z tymi sukcesami, aż sam się uśmiech pojawia na naszej twarzy, kiedy myślimy o czym, co jest naszym celem  w zyciu, naszym podjętym wyzwaniem, któremu jestesmy w stanie sprostać, wszystko sie ułozy, oczywiście tylko wtedy jak kazdy z nas bedzie poukładany.Co jest właściwie dla mnie sukcesem, jak ja to rozumiem, chociaż o jednym myślę cały czas, i obym nie przestał nigdy o tym myśleć, .nie wiem, musze coś zrobic ze sobą by wyciszyc w sobie to wszystko, musżę odżyć  na nowo.


Kurde....śmiesz mnie to już, ja tu narzekam na jakies pierdoły i mówię co dobre co złe, siedząc przy tym wygodnie na krześle , w cieple, mając wszystko co do życia potrzebne, a nawet dużo więcej, siedze tak i zastnawiem się: Ludzie na świecie giną na wojnach, roznych konfliktach, wszędzie sa morderstwa, kradzieże, oszystwa, strajki i wszystko co najgorsze, a my tu siedzimu z dala od wszystkiego, i udajemy że jest OK, o od czasu do czasu narzekamy sobie i mówimy: JAKIE TO STRASZNE>>kurdeee...no ja nie wiem co jest z tym wszystkim, w jedności siła, a nie potrafimy się zjednoczyć i powiedzieć STOP - czasem to wszystko mnie załamuje, widze w telewizji rózne zgrupowania, manifesty, przedstawienia, koncerty, pielgrzymiki, jakieś globalne przemówienia, czy jak nazwać te wszystkie wydarzenia, by nie wymieniąć ich pojedyńczo....prawie w każdym z nich jest pewna reklamówka: CEL CHARYTATYWNY(lub coś niby to dobrego) wszystko robione dla ludzi, po to by im pomóc, ale gdzie jest ta prawdziwa pomoc, gdzie jest ona, gdzi jej najbardziej potrzebują?


Tak sobie myśle, w jednym miejscu potrafi zabrać sie kilka milionów osób, np. jakiś koncert..no i założmy że dochód z niego jest przeznaczony na te Cele charytatywna, czy inna pomoć, np. ofiar jakiegoś kataklizmu, wojny czy coś w tym stylu.No i będąc na takim czymś widzimy, jacy ludzi są pomocni i ofiarni, ponieważ przyszli w to miejsce po to by pomóc tym potrzebującym...No i jakaś to pomoć bedzie, zdarza się że naprawde duża, ale bywa też że prawie jej nie ma, do czego zmierzam? Chodzi mi głownie o problemy na świecie typu: wojny zbrojne, wojny domowe, panstwa rządzone przez dyktatorów, czy rożne miejsca bezprawia, wielu z nas sądzi że wszystko to jest złe, wielu chciało by pomóc, wielu pomaga, ale każdy wie że walka o dobro, w której dobrą stroną jest jednostka przeciwstawiająca się całemu ustrojowi, to tak jak rzucenie się z motyczką na słońce, dlaczego ludzie którzy chcę dobra, nie potrafią zebrać się w potężną armię, armię dobra, która nie bedzie liczyła tysiące, lecz miliony zjednoczonych osób, .nie z jednego kraju, lecz z wielu, wszyscy jednej mysli, wszyscy pragnący tylko jednego: BY KAZDY MIAŁ GODNE ŻYCIE, I CZUŁ ŻE ZIEMIA JEST JEGO DOMEM., wyobraźmy sobie jaką siłą słowa dysponuje 1 mln, a jaką ma 5mln...myslę że ludzi pragnących na świecie pokóju jest o wiele wiele więcej, a dajmy na to taki przykład: "Co się stanie, jeśli pod białym domem, czy inna siedziba władzy zjawi się 5 mln strajkujących osób? Co bedzie, jeśli na granicy kraju stanie 5mln osób i wszyscy beda chcieli ją przekroczyć? Przekroczyć ja po to by pomóc tym, którzy śa za nią? .Ciekawe ile osób zrozumiało to wszystko co napisałem, sam powiem że w wielu miejscach wstawiłbym "ALE..." 


Pozdrowienia dla wszystkich


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]